Francuski dziennik Le Parisien i J. Michael Evans – co łączy tę znaną francuską, choć regionalną gazetę i kanadyjskiego dyrektora ds. technologii, prezesa Alibaba Group? Prezentowanie mierzenia śladu węglowego jako rozwiązania na bolączki współczesnego świata.
„Prywatne odrzutowce, transport, ogrzewanie, jedzenie… a jeśli założymy „kartę węglową”?
– to tytuł opublikowanego 26 sierpnia artykułu w dzienniku Le Parisien.
„Wycieczka prywatnym odrzutowcem do Hendaye, zaplanowana podróż do Nowego Jorku, zatankowany samochód na stacji benzynowej lub zakup stek wołowy w supermarkecie… A jeśli jutro każda z tych czynności związanych z CO2 będzie ograniczona przez przydział dla każdego obywatela pewnej kwoty węglowej do wykorzystania? Wprowadzenie „karty węglowej” – pomysłu, który nigdy wcześniej nie został wdrożony – może zrównać bogatych i biednych, bez względu na to, czy są to konsumenci CO2, czy nie.”
– czytamy w Le Parisien.
Nie wszyscy się z tym zgadzają. Ruch Patriotów nie chce nowych paszportów
Przywódca francuskiego ruchu Patriotów Florian Philippot twierdzi, że w pomyśle prezentowanym na łamach LE Parisien nie chodzi o żadne wyrównywanie emisji CO2. Trudno się spodziewać, żeby prezydent USA, kanadyjski prezes AB Group czy Bill Gates stosowali się do tych limitów. One dotkną głównie klasę średnią i nazwijmy to: „wyższą klasę średnią”, czyli milionerów. O miliarderach można raczej zapomnieć. O to co napisał francuski polityk na Twitterze:
„A jeśli założymy kartę węglową? „Przydział dla wszystkich na żywność, transport, ogrzewanie…” Prasa zaczyna przygotowywać umysły na #PassÉnergétique tak samo jak na Paszport Sanitarny! Od nas zależy, czy będziemy się opierać!”
Chiński holding – chińskie pomysły
Na targach Światowego Forum Ekonomicznego 2022 w Davos J. Michael Evans, prezes Alibaba Group ogłosił, że jego platforma wdroży indywidualny moduł do śledzenia śladu węglowego wraz z aplikacją SaaS dla firm.
„Rozwijamy, dzięki technologii, możliwość mierzenia przez konsumentów własnego śladu węglowego […] Gdzie podróżują, w jaki sposób podróżują, co jedzą, co konsumują na platformie” — J. Michael Evans, prezes Alibaba Group, WEF 2022
„Tak więc, indywidualny monitoring śladu węglowego, bądź na bieżąco! Jeszcze nie działa, ale pracujemy nad tym.”
To tego momentu nie ma w tym jeszcze nic złego, ale dalej Evans proponuje rozwiązania znane z chińskiego social credit system, czyli systemu nadzoru nad społeczeństwem, stosowanego w chińskim reżimie.
„Jeśli skorzystają z tych rekomendacji, damy im punkty bonusowe, które mogą wykorzystać w innym miejscu na naszej platformie. Są więc zachęcani do robienia właściwych rzeczy, nawet jeśli mieli możliwość podjęcia decyzji o niewłaściwym postępowaniu”
Według Evansa „ właściwą rzeczą ” dla podróżnych jest korzystanie z tras i form transportu zalecanych przez algorytm Alibaba.
Trasy mogą, ale nie muszą być najszybsze, a platforma może zalecić spacer, skorzystanie z roweru, autobusu lub wspólnego przejazdu, ale jeśli nie zastosujesz się do zalecenia i zdecydujesz się jeździć samodzielnie, możesz robić „ złą rzecz ”.
Robienie „ niewłaściwej rzeczy ” oznacza, że będziesz musiał zapłacić dodatkowo lub stracić punkty bonusowe, które można wydać tylko na platformie Alibaba.
Na czym polega social credit system?
W ramach chińskiego systemu kredytu społecznego, obywatele otrzymują ocenę kredytową na podstawie ich zachowań online i offline. Jest to system, który nagradza „dobre” zachowanie, takie jak spędzanie czasu z osobami starszymi, a jednocześnie karze „złe” zachowanie, takie jak protestowanie przeciwko rządowi lub spędzanie zbyt dużo czasu na graniu w gry wideo.
Kiedy „zaufanie” zostaje złamane w jednym obszarze, wszędzie nakładane są ograniczenia – co oznacza, że obywatele, którzy popełnią nawet drobne wykroczenia, mogą zostać wciągnięci na czarną listę dla podróży, chodzenia do restauracji, wynajmu domu, a nawet posiadania ubezpieczenia. Według chińskich mediów państwowych stało się to z ponad 30 milionami obywateli.








Jeden komentarz
Jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o pieniądze