Kilka dni temu świat obiegła informacja, że konto znanego brytyjskiego polityka Nigela Farage’a zostało zamknięte, jak sam twierdzi, za poglądy. Nie jest to jedyny przypadek, kiedy Brytyjczycy narzekają, że banki nie szanują ich poglądów i zamykają im konta. Czy w przyszłym świecie bez gotówki przeciwnicy polityczni będą odcinani od ich własnych pieniędzy? Czy rzeczywiście bank Coutts zamknął konto Nigela Farage’a za poglądy?
W świecie bankowości, kontrowersje i decyzje podejmowane przez instytucje finansowe czasem przyciągają uwagę mediów i społeczeństwa. Jednym z takich przypadków jest zamknięcie przez bank Coutts konta Nigela Farage’a, brytyjskiego polityka i byłego lidera partii UKIP (Partia Niepodległości Zjednoczonego Królestwa). Kiedy chciał przelać swoje pieniądze gdzie indziej, siedem banków miało odmówić mu otworzenia konta w ich placówkach. Ta decyzja wywołała wiele kontrowersji, prowokując pytania o powody takiego działania ze strony banku. Na wyspach rozgorzała dyskusja na ten temat, ponieważ jest więcej osób, które twierdzą, że banki prześladują je za poglądy.
Nigel Farage jest znanym politykiem w Wielkiej Brytanii. Jako zwolennik brexitu, odegrał kluczową rolę w kampanii za wyjściem Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej. Farage jest również założycielem partii UKIP, która przez lata budowała swoją pozycję jako głos eurosceptyków w brytyjskim politycznym krajobrazie.
Bank zamknął konto Nigela Farage’a za poglądy?
Konto Nigela Farage’a miało być zamknięte, zdaniem Nigela Farage’a za poglądy, ale BBC podało, że zostało ono zamknięte, bo polityk nie miał wystarczającej ilości gotówki i że NatWest zaoferował mu konto u siebie po tym, jak spadł poniżej progu finansowego, wymaganego do pozostania w Coutts.
Nigel Farage nazywa te informacje absolutnymi bzdurami.
Coutts to marka należąca do NatWest, która udziela bankom ultrabogatych i członków rodziny królewskiej – wymaga od swoich klientów pożyczenia lub zainwestowania 1 miliona funtów w banku lub posiadania 3 milionów funtów oszczędności, gdy zostaną jego klientem.
Farage twierdzi, że padł ofiarą „rażących uprzedzeń korporacyjnych”. I dodał: „Nikt nie wspomniał mi o żadnych progach w ciągu ostatnich 10 lat. Co ważniejsze, ogłaszają, że zaoferowali mi konto NatWest. W żadnym momencie nie zaproponowano mi niczego w grupie, aż do zeszłego czwartku, po tym, jak upubliczniłem historię i oni najwyraźniej spanikowali.”
Nigel Farage twierdzi, że nie zaoferowano mu konta firmowego, co znacznie utrudniłoby prowadzenie działalności, gdyby został w banku.
Dodał, że mógł paść ofiarą uprzedzeń z powodu swojej kampanii na rzecz Brexitu lub paść ofiarą zasad obowiązujących osoby zajmujące eksponowane stanowisko polityczne (PEP), mających na celu zmniejszenie narażenia banków na oskarżenia o przekupstwo i pranie brudnych pieniędzy.
Farage powiedział BBC: „Czy chcecie mi powiedzieć, że wszystkie inne banki twierdzą, że to była sprawa PEP, a Coutts nie? Wyciągnijcie własne wnioski.”
Coutts odmówił komentarza dla the Telegraph.
The Telegraph ujawnił, że brytyjski minister finansów Jeremy Hunt miał rozpocząć dochodzenie w sprawie zarzutów, iż nadgorliwi pożyczkodawcy zamykali konta, ponieważ nie zgadzali się z opiniami klientów.
Przypadek Nigel’a Faraga nie był jedyny
Anglikański pastor Richard Fothergill twierdzi, że jego konto w Yorkshire Building Society zostało zamknięte kilka dni po tym, jak napisał skargę na publiczne komunikaty wysyłane podczas miesiąca poświęconego osobom LGBTQ+.
Podobny los spotkał w przeszłości kilku eurodeputowanych partii Brexitu. W czerwcu bank Barclays został zmuszony do wypłacenia ponad 20 tys. funtów odszkodowania chrześcijańskim grupom duszpasterskim po zamknięciu ich kont z powodu nacisków ze strony działaczy LGBTQ+, którzy byli zaniepokojeni, jakoby te promowały terapię konwersyjną.
W Polsce też zamykane są konta za poglądy
MBank wypowiedział Konfederacji Korony Polskiej usługi, pisząc między innymi w uzasadnieniu swojej decyzji: „(…) przyczyną jest polityka obsługi branż wrażliwych pod względem reputacji mBanku. Zgodnie z nią nie obsługujemy podmiotów, które prowadzą działalność społecznie dyskusyjną. (…)”
Portal Pch24.pl w swoim artykule „ESG – bat globalistów na niezbyt „postępowych” przedsiębiorców”, jako jedno z nielicznych mediów w Polsce zauważa, że ESG służy dziś do kształtowania opinii, wymuszania określonych zachowań i wyrzuca poza nawias biznesu i społeczeństwa osoby i instytucje niepodążające za „trendami”.
„ESG (E – Środowisko, S – Społeczna odpowiedzialność i G – Ład Korporacyjny) to sposób oceniania przedsiębiorstw i wszelkich organizacji w oparciu o czynniki pozafinansowe odnoszące się do polityki środowiskowej, społecznej i ładu korporacyjnego w danej instytucji. Tworzone w ten sposób ratingi mają wpływ na to, czy dani inwestorzy zakupią akcje, udzielą pożyczek i kredytów albo przekażą darowiznę organizacji pozarządowej. Co istotne, raportowanie ESG jest instrumentem eliminowania potencjalnych konkurentów ubiegających się o kontrakty. To także sposób na bojkotowanie i karanie podmiotów, które odrzucają „postępową” agendę globalistów” – czytamy na Pch24.pl.
„Te nowe wskaźniki (ESG) mają pomóc w budowaniu społeczeństwa zrównoważonego, ekologicznego i panteistycznego. Z kolei podmioty, które uzyskają zbyt mało punktów, stracą dostęp do usług finansowych, co notabene już się dzieje (np. sprawa partii posła Grzegorza Brauna i odmowa świadczenia usług przez mBank, który przyjął standardy ESG kilka lat temu)” – dodaje portal.
Źródło. The Telegraph, Money.pl, Pch24.pl







